zamknij
Nowe technologie pozwalają precyzyjnie zbadać reakcje mózgu na bodźce dotykowe. Dzięki temu operacje będą bezpieczniejsze dla pacjenta

Nowe technologie pozwalają precyzyjnie zbadać reakcje mózgu na bodźce dotykowe. Dzięki temu operacje będą bezpieczniejsze dla pacjenta

Pixabay

W chirurgii oraz diagnostyce coraz częściej wykorzystane są nowe technologie, takie jak wirtualna i rozszerzona rzeczywistość. Jedną z nich jest stymulator części kory mózgowej odpowiedzialnej za czucie, który pozwala precyzyjnie określić okolicę mózgu związaną z konkretnym bodźcem czuciowym. Dzięki temu rozwiązaniu operacje mózgu pozwolą uratować pełną sprawność pacjenta po operacji i zaplanować proces rehabilitacji. Wartość globalnego rynku rozwiązań VR i AR w medycynie szacuje się na 568,7 milionów dolarów. Do 2025 roku ma to być już 5 miliardów dolarów.

– Stymulator Kory Somatosensorycznej to urządzenie, które pozwala na precyzyjne badanie reakcji mózgu na bodźce dotykowe. W momencie gdy chcemy zbadać tego typu reakcje, możemy osobie badanej zaprezentować pewne symbole, prezentowane poprzez dotykowy interfejs dostępny w skanerze rezonansu magnetycznego – wyjaśnia agencji informacyjnej Newseria Innowacje Krzysztof Malej, kierownik działu sprzedaży Neuro Device Group.

Narzędzie do diagnostyki przedoperacyjnej rezonansu magnetycznego daje lekarzom nowe możliwości i uzupełnia lukę w badaniach lokalizacyjnych w neurologii i neurochirurgii, przy których zazwyczaj stosuje się fingertapping, czyli metodę polegającą na ręcznym sprawdzaniu czucia palców rąk.

– Dotychczas lekarze nie mieli do dyspozycji technologii, która umożliwiałaby im precyzyjne zmapowanie obszarów mózgu odpowiedzialnych za ruch oraz czucie. Lekarz w trakcie zabiegu neurochirurgicznego musiał pracować intuicyjnie, zwykła operacja usunięcia guza mózgu mogła się dla pacjenta skończyć utratą władzy w kończynie bądź utratą czucia – przekonuje ekspert.

Dotychczas przed zabiegiem chirurgicznym (np. wycięciem guza z mózgu) badało się pacjenta, by zlokalizować obszary odpowiedzialne za czucie i ruchy kończyn. Niekiedy spotykanym efektem jest współaktywacja. Stymulator sprawdza się w diagnostyce w przedoperacyjnej lokalizacji ośrodków czuciowych palców ręki, a także w badaniach ośrodków czuciowych dowolnej części ciała.

– Tego typu technologia, kompatybilna z rezonansem magnetycznym, pozwala dokładnie przed operacją zaplanować, które obszary mózgu mają zostać usunięte. Dzięki temu jesteśmy w stanie precyzyjnie uratować pełną sprawność pacjenta i precyzyjniej zaplanować proces rehabilitacji po zabiegu – twierdzi Krzysztof Malej.

Stymulator został zaprojektowany w dwóch wersjach interfejsu: stymulacji dotykowej (TactileInterface) lub prezentującego ciąg czterech znaków alfabetu Braille’a (BrailleInterface). Sam interfejs to płytka z odpowiednio umieszczonymi otworami, z których wysuwają się tępo zakończone igiełki, wszystko zostało wykonane ze specjalnego stopu metalu, pokrytego chromem technicznym. Każdą igiełką można sterować indywidualnie. Igiełki wysuwając się i wsuwając w ustalonych sekwencjach, stymulują skórę i jednocześnie wywołują aktywację mózgu w odpowiedniej okolicy czuciowej. Stymulator jest też jedynym obecnie urządzeniem na rynku, które umożliwia badanie pacjentów z niedowładami.

– Urządzenie ma zastosowanie nie tylko w badaniach naukowych, lecz także w diagnostyce, np. w przedoperacyjnym mapowaniu mózgu. Możemy wykorzystać fakt możliwości zbadania czucia głębokiego do oceny stanu mózgu i późniejszej rehabilitacji, terapii osób z zaburzeniami czucia głębokiego, które może stwarzać poważne problemy w życiu codziennym – mówi Krzysztof Malej.

Grand View Research szacuje wartość globalnego rynku rozwiązań VR i AR w medycynie na ponad 568 milionów dolarów. Co roku jego wartość rośnie średnio o ok. 29 proc. W 2025 r. może sięgnąć 5 miliardów dolarów.

Mówi: Krzysztof Malej, kierownik działu sprzedaży Neuro Device Group S.A.

Źródło: NEWSERIA

Pixabay

Na leczenie nowotworów piersi przeznacza się w Polsce prawie 500 mln zł. Tylko niewielka ich część trafia na leczenie zaawansowanego nowotworu

Pixabay

Zakażenia układu moczowego są drugą najczęstszą infekcją bakteryjną u dzieci. Występuje 50 razy częściej u dziewczynek niż u chłopców

Skomentuj